środa, 8 lutego 2012

RECENZJA Bronzer HOOLA Benefit.

Czesc.
Chcialabym dzis powiedziec kilka slow o bronzerze Hoola.
Uzywam go od kilku tygodni, wiec mam juz wyrobione zdanie o nim.


  Zaczne od tego, ze zmienil on niedawno wyglad opakowania.
Kiedys wieczko pudelka bylo calkowicie zdejmowane, teraz jest uchylane.
Posiada tez lusterko, czego w poprzedniej wersji nie bylo.
Niestety ilosc produktu sie zmniejszyla. Teraz jest to 8 gram, kiedys bylo 11 gram.
Cena to ok 140zl w Sephorze.

   HOOLA jest calkowicie matowa. Nie posiada ani drobinek, ani perly.

Kolor jest to neutralny braz, jak dla mnie nie jest on ani zimny, ani cieply.
Niema pomaranczowych tonow w sobie.
  Puder jest mocno napigmentowany, wiec trzeba uwazac z nakladaniem go na twarz.
Ja uzywam miekkiego pedzla, delikatnie go dotykam , potem otrzepuje i dopiero nakladam na twarz.
Mozna stopniowac kolor.
  Nadaje sie zarowno do konturowania , jak i do "ocieplania " calej cery.
Bronzer nie pyli sie przy nakladaniu, mimo iz jest miekki. Latwo sie naklada na pedzelek i na twarz.
Nie zapchal mnie, choc mam z tym ogromny problem.

Szczerze?
Jest to moj KWC ,na dzien dzisiejszy!
Oddalam wszystkie swoje poprzednie bronzery, zostawilam tylko Hoole i Chanel :-)
No i Lagune hihi

Dlugo sie opieralam, zeby go kupic,ale lepiej pozno ,niz wcale.
:-)









2 komentarze:

  1. Kusi mnie ten bronzer.Czy miałaś kiedyś Ziemię Egipską?Jeśli tak,to czy mogłabyś porównać oba produkty,który lepszy?Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czesc.
      Niestety nie mialam :-(
      Ale Hoolke naprawde polecam, swietny, matowy, nie pomaranczowy bronzer.

      Usuń

Dziekuje Wam za kazdy komentarz. Jest to dla mnie bardzo wazne.